Pieśń Irlandii...

Temat: Tatuaż?
od zawsze podobały mi się tatuaże.. nie ma na myśli tych więziennych wersji
dziarganych atramentem - choć wiele z nich ma swoje znaczenie dla posiadacza..

mam 28 lat i jeden tatuaż - więcej nie zrobię.. zrobiłam go 2 lata temu. w
pełni świadomie, nie pod wpływem mody tylko z własnej chęci... chciałam go mieć
dla samej siebie.. tatuaż mam zrobiony na kości krzyżowej. przedstawia chiński
znak szczęścia z pólcieniami.. jest dwukolorowy - białe wypełnienia (które
teraz są koloru kremowego) w połączeniu z ciemnymi elementami..
mój tatuaż jest ładny, nie wulagrny... nie wystaje w nieodpowiedznich sytacjach
(pracuję w centrali banku więc na ramieniu nie mogłabym mieć), jest mój.

początkowo moja mam była załamana... ale teraz uznaje, że był to szczęśliwy
zbieg okoliczności - w zeszłym roku miałąm operację kręgosłupa... właśnie w
rejonie kości krzyżowej.. neurochirug musiał przeciąć go na pół (ma około 12 cm
długości).. właściwie myślałam, że został zniszczony.. nie miałam jednak
wyjścia, operację musiałam mieć zrobioną więc postawiłam na nim krzyżyk.. jakie
było moje zdziwienie, gdy po zdjęciu szwów okazało się, że lekarz zszył go
niemal z jubilerską precyzją.. cała blizna po operacji chowa się właśnie w nim -
ponad wystają dwa lub trzy szwy, których prawie nie widać..

nigdy nie spotkałam się z naganą za mój tatuaż - jedynie mama początkowo była
bardzo zła...
a poza tym - fajnie wystaje spod bikini na plaży....

uwielbiam tatuaże - we wszystkim jednak trzeba mieć umiar...
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16,1454216,1454216,Tatuaz_.html



Temat: Srające psy na chodnikach na Ursynowie
po pierwsze. podziwiam hobby. wolę jednak robić zdjęcia rodzinne.
po drugie to przypomina chiński znak szczęścia, więc.. mazeltov?
po trzecie. mam psa, od drugiej wojny światowej cała moja rodzina mieszka w
warszawie, a wcześniej pół na pół w warszawie i we lwowie...

i takich palantów jak ty w mojej rodzienie nie było. więc [zakładając że rodowód
masz miejski] co do tego ma pochodzenie?
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,643,58244733,58244733,Srajace_psy_na_chodnikach_na_Ursynowie.html


Temat: Tatuaż?
agick napisał(a):

> od zawsze podobały mi się tatuaże.. nie ma na myśli tych więziennych wersji
> dziarganych atramentem - choć wiele z nich ma swoje znaczenie dla posiadacza..
>
> mam 28 lat i jeden tatuaż - więcej nie zrobię.. zrobiłam go 2 lata temu. w
> pełni świadomie, nie pod wpływem mody tylko z własnej chęci... chciałam go mieć
>
> dla samej siebie.. tatuaż mam zrobiony na kości krzyżowej. przedstawia chiński
> znak szczęścia z pólcieniami.. jest dwukolorowy - białe wypełnienia (które
> teraz są koloru kremowego) w połączeniu z ciemnymi elementami..
> mój tatuaż jest ładny, nie wulagrny... nie wystaje w nieodpowiedznich sytacjach
>
> (pracuję w centrali banku więc na ramieniu nie mogłabym mieć), jest mój.
>
> początkowo moja mam była załamana... ale teraz uznaje, że był to szczęśliwy
> zbieg okoliczności - w zeszłym roku miałąm operację kręgosłupa... właśnie w
> rejonie kości krzyżowej.. neurochirug musiał przeciąć go na pół (ma około 12 cm
>
> długości).. właściwie myślałam, że został zniszczony.. nie miałam jednak
> wyjścia, operację musiałam mieć zrobioną więc postawiłam na nim krzyżyk.. jakie
>
> było moje zdziwienie, gdy po zdjęciu szwów okazało się, że lekarz zszył go
> niemal z jubilerską precyzją.. cała blizna po operacji chowa się właśnie w nim
> -
> ponad wystają dwa lub trzy szwy, których prawie nie widać..
>
> nigdy nie spotkałam się z naganą za mój tatuaż - jedynie mama początkowo była
> bardzo zła...
> a poza tym - fajnie wystaje spod bikini na plaży....
>
> uwielbiam tatuaże - we wszystkim jednak trzeba mieć umiar...


Wielkie dzięki. Ale to człowieka pochłania jak narkotyk.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16,1454216,1454216,Tatuaz_.html


Temat: Sejm 2005
Nikt nie mówi, że wybory były nie demokratyczne. Ja osobiście twierdzę tylko,
że ci co je wygrali po prostu oszukiwali przed wyborami, czym "kupili" sobie
tak duży elektorat przy pomocy kłamstw . Przed wyborami obiecywali wiele, a
teraz się z tego wycofują. Dlatego nie podoba mi się to co robi rząd. Jedyne co
pozostało z obietnic to załatwienie sprawy dożywiania dzieci. Ale to jest
akurat najłatwiejsze do załatwienia i nie można tego w kółko powtarzać i
pokazywać jaki to ten rząd dobry. Miała być rewolucja moralna i co? codziennie
słyszymy o jakimś "upapraniu" kogoś z nowej władzy. A może bracia Kaczyńscy
mieli na myśli rewolucję kulturalną jak ponad 40 lat temu w Chinach, która
miała polegać na ujednoliceniu myślenia społeczeństwa. Tam przebrano przy
okazji naród nawet w jednakowe mundurki. Ale całe szczęście, że jeśliby mieli
nawet na to ochotę, to nie mają narazie mocy. Nie ulega natomiast wątpliwości,
że do władzy w Polsce doszły siły, które nie mają nic wspólnego z demokracją i
które dążą do zaprowadzenia w Polsce systemu autorytarnego, swoistej
półdyktatury. Znakiem tego może być cenzura obyczajowa i polityczna, zamykanie
ust inaczej myślącym czy forsowanie ideologii nacjonalistyczno-klerykalnej.
Takie działania kompromitują Polskę w oczach opinii europejskiej. Zdjęcia
demonstrantów wleczonych w Poznaniu do plicyjnych bud obiegły telewizyjne
serwisy całego cywilizowanego świata. Telewidz mógł dość do wniosku, że nasz
piękny kraj nie różni się dziś niczym od Białorusi. A sam(a) wiesz, że tak nie
jest. Odnośnie samoobrony i LPR nie mów tego tak głośno, bo się zorientują i
zostawią Twój rząd na lodzie - i co wtedy?
Ale widzę, że sposób pożegnania pozostał ci z dawnych czasów. No cóż, nieraz
trudno się od tego co weszło już w krew odzwyczaić się:). Współczuję i
pozdrawiam - wszystkiego najlepszego! - zapamiętaj.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,262,30651094,30651094,Sejm_2005.html


Temat: Wszystko i nic :) III
co do relacji z wyprawy to nawet nie wiem od czego mam zacząć?! :)

nasza grupa liczyła 18 osób, na szczęście wszyscy byli okey co się często nie
zdarza. Pilotka rewelacyjna, z dużą wiedzą, z pasją i potrafiąca wszystko
wywalczyć a przy tylu przygodach ile nas spotkało to sie przydało :)
Przewodnicy lokalni byli do duszy, każdemu można było coś zarzucić
Przez przewodniczkę w Pekinie uciekł nam nocny pociąg do Luoyang. Ona cały czas
była przekonana, że pociąg mamy o 21:05,więc na dworzec przyjechaliśmy ok.
20:00, poczym nagle wpadła w panike, zaczeła krzyczeć szybciej szybciej i się
okazało że pociąg jest o 20:10!!! i jak wpadliśmy o 20:01 do bramki to
powiedziano nam że odprawa biletowa się zakończyła i oni nas nie wpuszczą,
mimo, że do odjazdu było kilka minut! i lipa -ani hotelu ani pociągu i dalszy
program wycieczki z 3 dniowym rejsem po Jangcy stanął pod znakiem zapytania, no
bo na statek trzeba było jakoś się dostać. już byliśmy przygotowania do
spędzienia nocy na dworcu... Na szczęście po 2 godzinach nerwów, nasza pilotka
dostała telefon ,że mamy wracać do hoteku w którym byliśmy a o 7 rano mamy
załatwione bilety na samolot, ale nie do Luoyang tylko do X'ian bo w Luoyang
nie ma lotniska, a z X'ian musieliśmu autkarem trzepać sie ponad 6 godzin!
Masakra No ale udało się dostac na czas :)
Potem jajo było ze statkiem- kolejny udany miejscowy przewodnik - wchodzimy z
bagażami na statek, częstują nas herbatką i nagle po 5 minutach okazuje się że
to nie ten statek! i sprintem trzeba było sie ewakuować -no mówie wam - koszmar
W sumie po tym pociągu to juz nic nie było w stanie nas zaskoczyć :))
Każdy przyjmował wszystko ze spokojem -w miarę :)
Potem, jaki mieliśmy przelot lokalny to się okazało, że dwie osoby muszą lecieć
następnym samolotem! Różnica niby tylko 40 minut ale tak czy inaczej... Na
dużych lotniskach to zapowiedzi się po chińsku i po angielsku a na takich
małych tylko po chińsku i zrozum tu coś człowieku :)
Kiedy indziej w jednym z hoteli przy wykwaterowywaniu zaginął jeden paszport!
Po 10 minutch okazało sie, że poniewaz stół sie kiwał to recepcjonista podłożył
paszport pod nogę stołu! To juz było przegięcie, jeszcze kiedys zawieruszyła
się karta pokładowa, raz przewodnik pogubił się na lotnisku i przegonił nas z
jednego końca na drugi
Słuchajcie tylu przygód to nikt z nas w życiu na wycieczce nie miał, potem
oczywiście zawsze były przeprosiny- raz wynajeli nam na kolacje taki jakby
prywatny gabinet, z winem i podarowali amulety na szczęście :)), za afere na
statku przesłali butelke wina, nie no jazda na maxa.
No ale tak poza tym było genialnie :))
Pogoda rewelacyjna, ani razu nam nie padało, było prawie zawsze zamglenia ale
nawet to miało swój urok :)
Jedzonko pyszne, tylko w Suczuanie było tak ostre, że ledwo dało się to zjeść,
co by się do dziuba nie wsadziło to paliło, no za wykątkiem herbaty :)))
Przy okazji nauczyłam sie jeść pałeczkami i wreszcie polubiłam zielona herbatę,
bez której teraz jest dzień stracony :)) Troche się jej nawiozło :))
Kraj piękny, ale jakis niedosyt mam i za 2 lata planujemy koleja podróż do Chin
tylko w inne rejony. Kraj dużych kontrastów, z jednej strony wielkie bogactwa a
z drugiej bieda :( ale tak jest niestety wszędzie
Ale co nas najbardziej zszokowało -na plus to czytostośc na ulicach, ani pół
papierka, niczego :0 Tam nawet jak na trwanik spadnie liść to od razu go
podnoszą i tego od Chińczyków trzeba by się nauczyć.
Największe wrażenie to oczywiście Mur Chiński. Ani telewizja, ani zdjęcie nie
oddadzą tego efektu. Tam poprostu trzeba stanąć. Już myślałam, że zakonczę na
nim swój zywot, bo tak tam przypiekało, a tu cienia tyle tylko co w strażnicach
a tam oczywiście pełno sprzedających :) Wogóle nie sądziałam , że tam sa takie
straszne podejścia, kilka schodów i padało sie jak muchy, ale warto było :)
hehe każdy sie potem śmiał, że zobaczyć Mur i umrzeć :))
Rejs po trzech przełomach cudowny, ale jak człowiek pomysli, że te tereny
zostana zalane to serce pęka. Tyle miast znajdzie się pod wodą, tylu ludzi
musiało zostac przesiedlonych :( jak mijało sie kolejne miasta widmo to uczucie
koszmarne. Jedna głupia polityczne decyjzja i to wszystko zniknie eh....
Armia terakotowa tez wywarła ogromne wrażenie...ale mniejsze od Muru :)))
jejku- sama nie wiem co wam tu jeszcze napisać???? mam nadzieje, że was nie
zanudziałm :)
Zdjęc napstryakłyśmy grubo ponad 400 :) i właśnie jade je odebrać - oby tylko
wyszły :)
Dobra, troche sie rozpiasłam, jak doczytałyscie do konca to gratuluje
wytwałości :)))
Jak mi się coś jeszcze przypomni to napisze albo pytajcie :)))
Pozdrawiam



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,23033,39326913,39326913,Wszystko_i_nic_III.html